W ostatnim czasie wiele słyszymy szumnych zapowiedzi na temat wprowadzenia przez Apple MacBooka Pro z ekranem dotykowym. Czy takie urządzenie ma sens? Apple jakiś czas temu próbowało wprowadzić laptopa z elementami dotyku: MacBook Pro z Touch Bar. Rozumiem, że to nie to samo, ale czy MacBook z pełnoprawnym “dotykiem” nie będzie się kłócił z iPadem Pro?

Choć oba urządzenia mogą wydawać się dla siebie bezpośrednią konkurencją, Apple konsekwentnie dąży do ich wyraźnego rozróżnienia.
Dotykowy MacBook Pro ma być urządzeniem „przyjaznym dotykowi, a nie stworzonym przede wszystkim do niego”. Oznacza to, że tradycyjne metody wprowadzania, takie jak klawiatura i gładzik, pozostaną kluczowe, a dotyk będzie jedynie funkcją uzupełniającą. Z kolei iPad Pro nadal ma dominować jako urządzenie wysoce mobilne, zoptymalizowane pod kątem obsługi rysikiem Apple Pencil oraz pracy w terenie.
Pytaniem pozostaje popyt na takie urządzenie, które z pewnością będzie droższe niż podstawowy MacBook Pro. Czy użytkownicy w ogóle potrzebują takiego laptopa?
Moim zdaniem jest to nietrafiony pomysł, a doświadczenia z użytkowania MacBooka Pro z Touch Bar potwierdzają tylko moje przypuszczenia. Była to dla mnie tylko i wyłącznie ciekawostka nie podwyższająca mojej produktywności pracy.

Użytkownicy od lat chcieliby, aby iPadOS bardziej przypominał macOS i wraz z wydaniem iPadOS 27 Apple jest coraz bliżej zrealizowania życzeń klientów. Tym bardziej nie przemawia do mnie fakt wyposażenie MacBooka Pro w ekran dotykowy. Użytkownicy posiadają już takie narzędzie: jest to iPad Pro, który jest niezwykle smukły i wyposażony w doskonały wyświetlacz. Znam wielu profesjonalistów, którzy posługują się w pracy tylko i wyłącznie tym urządzeniem.
Myślę, że popyt na MacBooka Pro z ekranem dotykowym będzie niewielki i samo urządzenie podzieli los MacBooka Pro z Touch Bar.







Leave a Reply